niedziela, 22 listopada 2015

Rozdział 22



W życiu każdego przychodzi taki moment, gdy jego rzeczywistość się załamuje. Czasami są to małe problemy, które prędzej, czy później same się rozwiązują, czasami jednak problemy są tak wielkie, że cokolwiek chcielibyśmy zrobić nie możemy wyjść z dołka.
Tak było teraz.
Ostatnie wydarzenia wywróciły życie Breeze do góry nogami. Dowiedziała się prawdy o sobie, poznała swoje przeznaczenie, popełniła wielki błąd, ale przez ten długi czas, ani razu nie czuła się demonem tak bardzo jak w momencie, gdy dowiedziała się co stało się z chłopakiem z imprezy.
Nie potrafiła uwierzyć, że to ona to zrobiła. Zabiła go.


niedziela, 1 listopada 2015

Liester Blog Award

Nominacje dostałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz udało mi się na nią odpowiedzieć. Na początku chciałam podziękować osobą które jeszcze czytają moje wypociny. A teraz czas na moje odpowiedzi:

1. Co sądzisz o samobójcach? Są dla ciebie głupcami, czy może podziwiasz ich odwagę?

Cóż za ironia, właśnie ostatnio miałam lekturę ,,Cierpienia Młodego Wertera'' gdzie główny bohater pod koniec popełnia samobójstwo, ponieważ miłość jego życia nie odwzajemnia jego uczuć. Moim zdaniem jest to nie odwaga, a słabość, odwagą jest walka ze światem, nie poddawanie się.

2. Czy uważasz, że oczy są odzwierciedleniem duszy?

Jak to powiedziała kiedyś moja koleżanka ,,nigdy nie patrzę ludziom w oczy'', więc może coś w tym jest.


Rozdział 21



Kiedy wrócili do domu Xaviera wybiła pierwsza w nocy. To bardzo zdziwiło Breeze.
Aż tak długo ich nie było?
Po powrocie Breeze od razu rzuciła się do swojego łóżka. Dopiero teraz zdawała sobie sprawę, że to jej pierwsza noc ze świadomością tego kim naprawdę jest. Teraz jednak miała więcej na sumieniu, więcej rzeczy które nie pozwalały jej zasnąć.
Pocałunek. Ten chłopak. Co ona mu zrobiła? I najważniejsze, czy ty możliwe, że czuła coś do Xaviera?

sobota, 24 października 2015

Rozdział 20



- A ja nie mam prawa głosu w tej sprawie? - wyrzuciła z siebie Breeze siedząc na tylnym fotelu auta Xaviera. Czuła się tu jak małe dziecko które rodzice zabierają w nie lubiane miejsce. Z przodu siedział Xavier i Candela.
- Nie – w przednim lusterku mogła dostrzec wyraz satysfakcji na twarzy chłopaka. Ta sytuacja go bawiła.
- Breeze nie odbieraj tego jako odbieranie ci wolnej woli, a raczej jako poszerzanie horyzontów. - odezwała się Candela.
- To miało mnie przekonać do słuszności waszej racji? - prychnęła krzyżując ramiona na piersi.
- Nie, ale to jest takie zabawne – Candela uśmiechnęła się sama do siebie. Najwidoczniej dobrze się bawiła.

piątek, 16 października 2015

Rozdział 19

Breeze wyszła na dwór kierując się w głąb lasu z każdym krokiem coraz bardziej przyspieszając. Nie wiedziała gdzie idzie, ale nie obchodziło jej to za bardzo. Chciała pobyć sama. Pomyśleć.
Biegła leśną drogą pomiędzy wielkimi pniami kończącymi się ogromnymi koronami drzew.
Czuła łzy napływające jej do oczu, ale starała się je powstrzymać.
Biegła coraz szybciej. Czuła ból pod stopami.
Demonem? Była demonem? Ona tak kochała wszystko co ludzkie. Szkołę. Przyjaciół. Poranne wstawanie i spotkania rodzinne. Właśnie rodzina... czyli, że jej siostra i mama... to wszystko nie prawda? Zwykła fasada?


piątek, 9 października 2015

Rozdział 18



Breeze razem z Johnem zapakowali dziewczynę na tylne siedzenie samochodu, po czym zajęli miejsca z przodu.
Nie odzywali się do siebie. To milczenie dobijało Breeze.
- Nie rozumiem... - tylko tyle dała radę z siebie wydusić. - Nie rozumiem tego. Nawet nie byłam pewna, czy to... ona mnie zrozumie. Nie wiedziałam, czy potrafi mówić po angielsku, ale najwidoczniej...
- Breeze – głos Johna był cichy – problem w tym, że ty nie powiedziałaś nic po angielsku. Jestem prawie na sto procent pewny, że to była łacina.
- Przecież ja nie znam łaciny – zdziwiła się.
- I dlatego mnie to martwi.


piątek, 2 października 2015

Rozdział 17



Zanim zasnęła minęło trochę czasu, przekręcała się zmieniając co chwilę pozycję i trzepiąc poduszkę. Miała wrażenie, że ktoś wsadził tam stos kamieni.
Ale, gdy wreszcie udało jej się zamknąć oczy i uspokoić oddech przed jej oczami pojawiła się ciemność.
Pamiętała wiele swoich snów, koszmarów, ostatnio zaczęły przybierać dziwny obrót, a właściwie od dnia jej szesnastych urodzin. Jednak nigdy przedtem nie śniła jej się zupełna pustka. Takich snów nie powinno się pamiętać, albo śni się coś, albo nie. A jej się właśnie śniło coś, tylko problem był taki, że to było nic.
- Halo! - krzyknęła. Ruszyła się z miejsca o kilka kroków, czyli to nie jest jeden z tych koszmarów, podczas których człowiek jest sparaliżowany, bo umysł budzi się wcześniej niż ciało.
- Jest tu kto?! - zawołała znowu, choć nie spodziewała się żadnej odpowiedzi.

Szablon by Selly